Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
632 posty 11566 komentarzy

interesariusz

interesariusz z PL - cóż to może znaczyć ? .

Quo vadis 29.01.2016r, Wojna o Ukrainę, Świat i nasze dusze

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bielszy odcień bieli Stoltenberga

 

 

Interesariusz: Wojna o Ukrainę, Świat i nasze dusze

 

 

Bielszy odcień bieli Stoltenberga
.

 


NATO będzie nadal zwiększać swoją obecność w Europie Wschodniej, ponieważ Rosja jest poważnym wyzwaniem dla bezpieczeństwa  bloku. Zwiększona obecność wojskowa NATO we wschodniej Europie nie oznacza bynajmniej powrotu do zimnej wojny, kiedy to setki tysięcy żołnierzy był rozmieszczone wzdłuż granic.

Już mamy powiększoną obecność na Wschodzie Europy, stosując środki bezpieczeństwa w kilku płaszczyznach  - więcej samolotów w powietrzu; więcej butów na ziemi; więcej okrętów na Morzu Bałtyckim i Morzu Czarnym ... założyliśmy również małe kwatery i odbywamy więcej ćwiczeń na Wschodzie. Te środki zostały już wdrożone w bloku, w Polsce, na Ukrainie, w krajach bałtyckich, i gdzie indziej.

Szczyt NATO, który odbędzie się 
tego lata  w Warszawie, w Polsce,  będzie miał na celu znalezienie "właściwej równowagi" między większym bezpieczeństwem, a nową zimną wojną.

NATO będzie naciskać na swoich członków, aby zwiększyli wydatki wojskowe ze względu na "zmienione i bardziej wymagające warunki bezpieczeństwa", do której to zmiany przyczyniła się Rosja, która zainwestowała w obronę przez szereg lat i zademonstrowała wolę użycia sił zbrojnych do zmiany granic w Europie. I zdarzyło się to po raz pierwszy od czasu zakończenia II wojny światowej [bo przecież w rozerwaniu Jugosławii na strzępy Rosja nie brała udziału, a więc nie ma co tego wspominać].

Rosja zagraża bezpieczeństwu również poprzez swoją kontynuację działań wojskowych na Ukrainie i koncentracji wojsk w Syrii i wschodniej części Morza Śródziemnego.

Sojusz musi być czujny i być gotowy odpowiedzieć na rosyjską propagandę, objawiając prawdę - fakty, liczby, bo na dłuższą metę jesteśmy pewni, że prawda zwycięży.

Na osłodę przyznał, że porozumienie pokojowe z Mińska jest "kruche" z powodu naruszenia zawieszenia broni przez obie strony.

USA wnioskowało do NATO o wsparcia wysiłków koalicji przez przydzielenie NATOwskiego AWACSa do działań w Syrii. Nic nie powiedział na temat różnych celów użycia tego systemu.

---------------------------------------

W Donbasie znowu strzelają, czasem nawet robią gradobicie.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Subtelnie zjadliwa ironia. na kursie i na ścieżce. Inteligencja outsidera z wyboru - czy z konieczności?
    Arystokracja ducha z wyczuwalną nutą goryczy.
    Czasami za dużo na jedno życie?
    Ode mnie 5*
  • Duduś obiecał i dotrzyma
    W czasie kampanii wyborczej obiecywał, że wzmocni współpracę z NATO, czyli sprowadzi okupanta - i obietnicy dotrzyma, taki solidny jest!
    Bardzo zadowolony z siebie na zdjęciach ze spotkania ze Stoltenbergem.
    A emerytury dalej od 65 roku życia, a frankowicze nadal czekają...
  • @Lotna 13:28:34
    Emerytury i pomoc frankowiczom to była zanęta, żeby rybka łatwiej połknęła haczyk. To co naprawdę ma być zrealizowane ustalono dużo wcześniej i bynajmniej nie przez pana Dudę. Pan Komorowski, gdyby wygrał realizowałby z resztą to samo. Tak na mój gust, to wygrana pana Dudy i PiS-u miała na celu skanalizowanie niezadowolenia społecznego wywołanego rządami PO. Przyszedł PiS pozmieniał niektóre szczegóły dekoracji, ale pryncypia pozostały bez zmian: dalsze bezwarunkowe popierane Ukrainy, instalacja baz NATO w Polsce i antyrosyjskie nastawienie. Czyli wg zasady, trzeba trochę zmian, aby wszystko pozostało bez zmian.
  • banda 50 zamaskowanych szwedzkich gerojów
    spuszczała łomot wszystkim obcokrajowcom w centrum Sztokholmu
  • Lotna A TO GOGUŚ...
    ... już nas wszystkich wyduda...
  • Aisza Kaddafi w czasie napaści NATO na Libię w 2011. straciła ojca , przywódcę Libii Muammara Kadafiego ,
    straciła też męża i dwoje dzieci , teraz staje na czele misji odrodzenia libijskiej jedności narodowej , szefuje ruchowi który przeciwstawia się terrorystom i NATO

    https://i2.wp.com/politpuzzle.ru/wp-content/uploads/2016/01/kaddafi-doch-ajsha.png

    http://politpuzzle.ru/21991-doch-kaddafi-vozglavit-v-livii-soprotivlenie-protiv-nato-i-terroristov/


    Życzę pomyślności tej odważnej, dzielnej i dumnej kobiecie i jej misji obudzenia jakże świeżej legendy o swoim wielkim ojcu i jego dziełach dla libijskiego narodu.

    Przypomnę też ostatnie przemówienie jej ojca Muammara Kadafiego do narodu wygłoszone 17 kwietnia 2011.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8a/Muammar_al-Gaddafi-2-30112006.jpg

    Przez 40 lat lub dłużej robiłem wszystko, by zapewnić ludziom domy, szpitale, szkoły. Kiedy byli głodni — karmiłem ich. W Bengazi zamieniłem nawet pustynię w pola uprawne, stając przeciwko atakom Ronalda Reagana, który zabił moją adoptowaną córkę, kiedy próbował zabić mnie. Pomagałem później moim braciom i siostrom z Afryki, finansując Unię Afrykańską.

    Zrobiłem wszystko, co mogłem, by pomóc ludziom zrozumieć ideę prawdziwej demokracji, w której komitety ludowe prowadziły nasz kraj. Stale jednak było to za mało, jak niektórzy mówili, nawet ludzie, którzy posiadali dziesięciopokojowe mieszkania, nowe ciuchy i meble, nigdy nie byli usatysfakcjonowani, i w swojej chciwości chcieli więcej. Oni to powiedzieli Amerykanom i innym, że potrzebują „demokracji” i „wolności”, nigdy nie zdając sobie sprawy z tego, że proszą o morderczy system, w którym wielcy pożerają małych. Byli oczarowani amerykańskim hasłami, nie zdając sobie sprawy, że w Ameryce nie ma darmowych lekarstw, szpitali, mieszkań, edukacji czy żywności, a jedyne darmowe rzeczy to te, które uda się wyżebrać na ulicy lub miska zupy wystana w długiej kolejce.

    Nie liczyło się to, co zrobiłem – dla niektórych to zawsze było mało. Dla innych jednak byłem synem Gamala Abdela Nassera, jedynego prawdziwego Araba i przywódcy muzułmańskiego, jakiego mieliśmy od Saladyna, który Kanał Sueski proklamował własnością swojego ludu, tak jak i ja, idąc jego śladami, proklamowałem Libię własnością mojego ludu, starając się uczynić mój lud wolnym od dominacji kolonialnej — od tych złodziei, którzy chcieli nas grabić.

    Obecnie jestem atakowany przez największą w historii machinę wojenną.
    Mój afrykański brat, Barack Obama, chce mnie zabić, by odebrać wolność mojemu krajowi, by zabrać nam nasze darmowe mieszkania, darmową służbę zdrowia, darmową edukację i darmową żywność, zastępując to amerykańskim systemem grabieży, zwanym „kapitalizmem”.

    My wszyscy w Trzecim Świecie wiemy dobrze, co to oznacza — przyjdą tu korporacje, które już kierują światem, które odpowiadają za cierpienie ludzi.

    Nie ma zatem dla mnie alternatywy, muszę się temu przeciwstawić i jeśli takie będzie życzenie Allacha, zginę idąc jego ścieżką — ścieżką, która uczyniła nasz kraj bogatym i zagospodarowanym, zdrowym i obfitym w żywność na tyle, by nawet móc nieść pomoc naszym afrykańskim i arabskim braciom i siostrom.

    Nie chcę umierać, lecz jeśli będzie to konieczne, by ocalić nasze ziemie, nasz lud, te tysiące, które są moimi dziećmi, niechaj tak będzie.
    Niech ten testament będzie moim głosem do świata. Niech będzie wiadomo, że przeciwstawiłem się krucjacie NATO, że przeciwstawiłem się okrucieństwu, przeciwstawiłem się zdradzie, przeciwstawiłem się Zachodowi i jego kolonialnym ambicjom, a także, że stanąłem po stronie moich afrykańskich braci, moich prawdziwych arabskich i muzułmańskich braci. Chcę być dla nich promieniem nadziei.

    Kiedy inni budowali pałace, ja mieszkałem w skromnym domu. Nigdy nie zapomniałem swojej młodości w Syrcie, nie przepuściłem bezmyślnie naszych narodowych bogactw, i tak jak Saladyn, nasz wielki muzułmański przywódca, który odzyskał Jerozolimę dla islamu, niewiele brałem dla siebie…

    Na Zachodzie niektórzy nazywają mnie „szalonym” i „dzikim”, kłamią choć znają prawdę, wiedzą, że nasze ziemie są niezależne i wolne od kolonialnego ucisku. To moja wizja, moja ścieżka. Ona zawsze była jasna dla Was, moich przyjaciół. Moich ludzi. Będę za Was walczył do ostatniego tchu.

    Niechaj potężny Allach pomoże nam pozostać wiernym i wolnym.

    źródło: Przedruk za News Rescue. Tłumaczenie Mariusz Agnosiewicz.

    PS. Muammar Kaddafi został bestialsko zamordowany 20 października 2011 roku w okolicach Syrty, miasta, w którym się urodził.
  • @@@!
    NATO wzywa Rosję do respektowania przestrzeni powietrznej Sojuszu(i ubolewa sic!!!) (Ciekaw jestem, dlaczego nie publikuje się żadnych wypowiedzi władz rosyjskich na ten temat. Bardzo jednostronne przedstawienie problemu. Bo Turcja, albo NATO oświadczyły, itd. Jest to propagandowa gra, która ma usprawiedliwić umieszczanie coraz większej ilości samolotów bojowych w Turcji. Czyli pętla się zaciska i prędzej czy później dojdzie do otwartego konfliktu między samolotami rosyjskimi i tureckim, lub NATO/USA. A oto właśnie USA chodzi.)... Czy jest jakiś kraj na świecie komu nie groziło "państwo chrześcijańskie NATO" muzułmańskiej czarnej małpy USA ???
    "The Guardian": USA dążą do wojny z Rosją...
    Rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim może mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Według Johna Pilgera, publicysty "The Guardian", Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy w serwisie internetowym gazety.

    "Nazwa wroga Zachodu zmieniała się na przestrzeni lat. Wcześniej był to komunizm, teraz są to islamscy terroryści. Generalnie są to niezależne społeczeństwa zajmujące strategiczne, bądź bogate w złoża terytorium" - pisze Pilger. Liderzy tych społeczeństw są przeważnie brutalnie usuwani. Pilger przytacza przykłady: Mohammad Mosaddegh - demokratycznie wybrany premier Iranu, Jacobo Arbenz Guzmán - prezydent Gwatemali, czy Salvador Allende - prezydent Chile. Wszyscy usunięci w wyniku zamachu stanu. Pilger oddaje, że liderzy wrogich reżimów są szkalowani w zachodnich mediach. Wcześniej Fidel Castro i Hugo Chavez, teraz Władimir Putin.
    "Ale rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim jest jednak inna, a konsekwencje odczuje każdy z nas" - pisze Pilger. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy dalej. Jak pisze publicysta, po zaplanowanym zamachu stanu w lutym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi w Kijowie, Waszyngton chciał przejąć bazę marynarki Rosji w Sewastopolu. Nie udało się. Rosjanie obronili się. "Militarne okrążenie NATO doznało przyspieszenia wraz z atakami kierowanymi przez USA i sojuszników na Rosjan na Ukrainie. Jeśli Putin da się sprowokować i pójdzie im z pomocą, będzie to uzasadniało prowadzoną przez NATO partyzancką wojnę, która może rozlać się także w samej Rosji" - czytamy na stronach "The Guardian".
    "Jak wcześniej Irak czy Afganistan, Ukraina została przekształcona w park rozrywki dla CIA, prowadzony osobiście przez dyrektora agencji Johna Brennana. Nadzoruje on ataki na ludzi, którzy przeciwstawili się zamachowi stanu w lutym" - ocenia Pilger.
    Przypomina też niedawny pożar w Odessie, gdzie zginęło 41 osób. "Lekarze chcieli ratować ludzi, ale nie zostali dopuszczenie do potrzebujących przez proukraińskich radykałów. »Jeden z nich odepchnął mnie brutalnie, mówiąc, że wkrótce mnie i innych Żydów z Odessy spotka ten sam los. Takie rzeczy nie działy się nawet podczas faszystowskiej okupacji w II wojnie światowej. Zastanawiam się, dlaczego świat milczy»" - przytacza relację naocznego świadka tamtych zdarzeń.
    "Rosjanie na Ukrainie walczą o przetrwanie. Gdy Putin ogłosił wycofanie wojsk z ukraińskiej granicy, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w rządzie Arsenija Jaceniuka, Andrij Parubij, założyciel faszystowskiej partii Swoboda, mówił, że operacja przeciwko terrorystom będzie kontynuowana. W Orwellowskim stylu propaganda na Zachodzie atakuje Moskwę, próbując ją sprowokować" - uważa autor. Co roku amerykański historyk William Blum publikuje raport o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Wynika z niego, że od 1945 roku USA próbowały obalić ponad 50 rządów na całym świecie. Wiele z nich było demokratycznie wybranych. Raport mówi też, że Stany ingerowały w wybory w 30 krajach, bombardowały ludność cywilną również w 30 krajach, używały broni chemicznej i biologicznej i próbowały zabić wielu światowych przywódców. W wielu z tych przypadków USA pomagała Wielka Brytania - przytacza Pilger.

    John Richard Pilger - brytyjski dziennikarz z australijskimi korzeniami. Był korespondentem w Wietnamie i Kambodży. Spod jego ręki wyszło wiele filmów dokumentalnych. Napisał też kilkanaście książek. Współpracował z "Daily Mirror" i "New Statesman".

    Prywatne firmy wojskowe bogacą się na wojnie z ISIS
    Prywatne firmy wojskowe bogacą się na wojnie z ISIS
    Nie dla każdego przedłużająca się wojna z Państwem Islamskim jest złą wiadomością. Amerykańskie prywatne firmy wojskowe zarabiają na niej grube miliony dolarów. I liczą na jeszcze więcej.

    Niedawny raport amerykańskiego wywiadu nie pozostawia złudzeń - trwające rok bombardowania Państwa Islamskiego, choć przed rokiem przyczyniły się do zatrzymania zwycięskiego pochodu dżihadystów, od tamtej pory w niewielkim stopniu osłabiły jego fundamenty. Mówiąc wprost, sytuacja na froncie walki z samozwańczym kalifatem jest patowa i nie widać, by nagle coś miało się w tym względzie zmienić. Nie wszystkich jednak taki stan rzeczy zasmuca. Każdy kolejny dzień kampanii przeciwko Państwu Islamskiemu kosztuje grube miliony dolarów, z których pokaźna część spływa szerokim strumieniem do kieszeni koncernów zbrojeniowych i prywatnych firm wojskowych. Szczególnie dla jednej z nich wojna z dżihadystami okazała się być prawdziwą kopalnią złota, na co zwracał niedawno uwagę portal The Daily Beast. Chodzi o SOS International (popularnie nazywaną SOSi), która - jak zauważa Daily Beast - jest jednym największych graczy w Iraku. Firma realizuję tam wielomilionowe kontrakty, których łączna wartość tylko w tym roku sięgnęła 400 milionów dolarów. SOSi zapewnia amerykańskiemu personelowi i wojskom koalicji wszelkiego rodzaju zaopatrzenie i wsparcie logistyczne, w tym kompleksową obsługę baz, gdzie Amerykanie szkolą irackich żołnierzy. Ale na tym nie kończy się jej rola. SOSi ma dostarczyć irackiemu resortowi obrony oraz władzom kurdyjskim wysoko kwalifikowanych doradców z dziedziny bezpieczeństwa. - Ich pozycja jest bardzo ważna. Oni nie są tylko tłumaczami, ale doradzają na poziomie, na którym podejmowane są decyzje - zapewnia na łamach amerykańskiego portalu Frank Helmick, były generał, który wcześniej służył w Iraku, a dziś jest w SOSi jednym z wiceprezesów.
    Prywatyzacja bezpieczeństwa...
    Główną siłą sprawczą procesu prywatyzacji bezpieczeństwa i outsourcingu usług wojskowych w USA były cięcia w budżecie obronnym, które nastąpiły po zakończeniu zimnej wojny. Wojskowi planiści doszli do wniosku, że armia zaoszczędzi, gdy niektóre zadania, które nie są bezpośrednio związane z prowadzeniem działań zbrojnych - takie jak zaopatrzenie, transport, ochrona mienia i osób czy szeroko pojęta logistyka - przekaże prywatnym podmiotom. Prawdziwe Eldorado dla prywatnych firm wojskowych nadeszło wraz z globalną wojną z terroryzmem i interwencjami w Iraku i Afganistanie. W szczycie operacji irackiej służyło tam ponad 160 tys. prywatnych kontraktorów (w Afganistanie - prawie 110 tys.). Większość z nich stanowili pracownicy obsługujący amerykańskie bazy i im podobni, ale najbardziej w pamięci zapadli zajmujący się ochroną VIP-ów i ważnych obiektów najemnicy. Prywatni żołnierze często mieli za nic irackie prawo i zwykłych Irakijczyków. Okryli się ponurą chwałą z powodu swej brutalności i nadmiernej skłonności do pociągania za spust. W tym roku czterech takich ochroniarzy - z osławionej firmy Blackwater - zostało skazanych na wieloletnie więzienie za urządzenie krwawej jatki na ulicach Bagdadu. Dziś, wraz z coraz większym zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w wojnę z Państwem Islamskim, szczególnie na froncie irackim, prywatne firmy wojskowe znów liczą na dobrą okazję do zarobku. Naturalnie powrotu do hossy sprzed kilku lat nie będzie, ale kampania przeciwko kalifatowi może okazać się źródłem dochodu, które pozwoli prywatnym kontraktorom przetrwać chude czasy po wycofaniu się USA z Afganistanu
    Wątpliwa oszczędność..
    Kontraktorzy wzmacniają obecność USA (w Iraku) - przekonuje cytowany wcześniej Helmick. - Jeżeli żołnierze są wysyłani, by doradzać i szkolić, nie trzeba wtedy wysyłać ludzi, żeby im gotowali, prali ich ubrania lub zapewniali ochronę. Mogą to zrobić kontraktorzy. Pozwalamy USA i wojskom koalicji, by skupili się wyłącznie na swoich najważniejszych zadaniach - dodaje emerytowany generał. Daily Beast podkreśla jednak, że oszczędności wynikające z outsourcingu usług wojskowych mogą być pozorne. Portal powołuje się przy tym na raport opracowany na zlecenie Kongresu, według którego w czasie operacji w Iraku i Afganistanie państwo straciło na kontraktach od 30 do 60 miliardów dolarów z powodu różnego rodzaju defraudacji i marnotrawstwa (np. firmy znacznie zawyżały prawdziwe koszty usług). Według danych Pentagonu obecnie w Iraku służy więcej prywatnych kontraktorów niż amerykańskich wojskowych. Prawda jest taka, że dziś praktycznie żadna operacja sił zbrojnych USA nie może się odbyć bez wsparcia cywilnego personelu. Tylko w rozsianych po całym Bliskim Wschodzie amerykańskich bazach pracuje ponad 50 tys. kontraktorów. Wraz z zaognianiem się sytuacji w regionie ich liczba będzie rosnąć. I kto powiedział, że wojna nie sprzyja robieniu interesów?
  • @1abezmetki 11:29:02
    Fiscal Times: F-35 USA ugrzązł w problemach, T-50 Rosji wychodzi naprzód!..Najwyraźniej, Moskwa otrzyma najnowszy myśliwiec piątej generacji T-50 (PAK FA) szybciej niż Waszyngton, który nie może poradzić sobie z wadami samolotu F-35, uważają eksperci. Wykonanie kontraktów rządowych na produkcję mysliwców-bombowców piątej generacji F-35 Lightning II trwa, jednak Pentagon nadal nie może dokładnie określić prawdziwych możliwości samolotu i celowości jego zastosowania, pisze The Fiscal Times. Według słów Michaela Gilmore’a, kierującego biurem ewaluacyjnym w strukturze amerykańskiego resortu obronnego (Operational Test and Evaluation Office), termin rozpoczęcia testów bojowych F-35 przesuwają się o rok – testowanie myśliwców zacznie się nie wcześniej niż w sierpniu 2018 roku. Niemiej jednak ponad 500 samolotów może zjechać z taśmy do czasu, gdy rozpoczną się testy. Nie jest określony także ostateczny komplet zmodyfikowanego modelu bazowego, o który dla swoich potrzeb pytają różne oddziały amerykańskich sił zbrojnych. „Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że testowanie możliwości myśliwca wykryje wiele braków, uwzględniając to, jak układają się jego losy. To znaczy, że Pentagon otrzyma setki niezwykle drogich samolotów, które nie spełnią oczekiwań” – pisze autor artykułu. Myśliwce-bombowce piątej generacji F-35 produkowane są w ramach programu Joint Strike Fighter (JSF), opracowanego, aby zaoszczędzić środki budżetowe tworząc jeden model samolotu, który mogłyby wykorzystywać wszystkie oddziały sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Niemniej jednak przewyższenie początkowego budżetu, tak samo, jak i niewykonanie JSF w terminie, stały się najpoważniejszymi problemami programu. Pod znakiem zapytania stanęła i sama koncepcja „jednego bombowca” dla wszystkich rodzajów wojsk – sens programu gubi się w sytuacji, gdy każdy oddział chce dostosować samolot do swoich specyficznych potrzeb i zadań bojowych, zauważa się w materiale. Poprzednik F-35, bardzo kosztowny i wyjątkowo niesprawny samolot F-22 „Raptor” (a Pentagon ma ich poniżej 200), na razie pozostaje jedynym myśliwcem piątej generacji na stanie amerykańskiej armii, zauważa Fiscal Times. Kongres zakończył finansowanie produkcji F-22 w 2009 roku, stawiając na rozwój F-35. Tymczasem oczekuje się, że Rosja w 2017 roku wprowadzi do eksploatacji swój pierwszy myśliweiec piątej generacji T-50 (PAK FA). W ten sposób, zanim F-35 naprawi swoje niedostatki, najbardziej nowoczesnym myśliwcem-bombowcem na świecie będzie dysponować Moskwa, a nie Waszyngton, podsumowują eksperci portalu.

    Ps..Zanim wejdzie F35 to Rosja już będzie miała samolot 6 lub 7 generacji! Takie są skutki - jak kierownictwem projektowania zajmują się administracje (zależne od banków) - a nie tak jak w Rosji - inżynierowie i wojskowi - którzy lepiej wiedzą co jest potrzebne i potrafią to szybciej i taniej zrealizować..Przecież zwykli Amerykanie od dawno mówią żeby zwrócić się do Rosjan to im zaprojektują pożądny samolot cha cha...Według mnie to jest wynik zablokowania przepływu myśli technicznej przez wyjazdy turystyczne. Rosja postawiła ostro na zachowanie tajemnicy wojskowej i szydło wyszło jak pracują w biurach konstrukcyjnych. Polacy też mieli swoje pomysły wobec komputerów, etc..etc.. i wszystko było blokowane..brak pomysłów to brak dostarczycieli tych pomysłów. Kropka! Zaintrygowany tym T-50 znalazłem klip;
    Spectacular Russian T-50 Demo MAKS 2015 PAK-FA
    https://www.youtube.com/watch?v=47YW7IMl9Og
    I nic się nie dziwię, że Rosjanie mogą być z niego dumni !… A tutaj od strony technicznej - dłuższe oglądanie …
    Раскрываем секреты Т 50 ПАК ФА || All secrets of the Russian aircraft T-50 PAK FA https://www.youtube.com/watch?v=bIMWi8dEweg Dodam, że na stronie Made in Russia można znaleźć już zdjęcia samolotu Mig 41 https://www.facebook.com/madeinrussianfederation/
  • @1abezmetki 11:29:02
    Profesor Harvardu: USA nie wiedzą, co zrobić z Bliskim Wschodem!..Podczas zimnej wojny Stany Zjednoczone miały wyraźny cel na Bliskim Wschodzie: powstrzymywać Związek Radziecki. Po jego rozpadzie Waszyngton do tej pory nie może zrozumieć, co robić w regionie, uważa znany amerykański politolog Stephen Walt. Stany Zjednoczone nie mają jasnego zrozumienia swoich celów na Bliskim Wschodzie — pisze amerykański politolog, profesor Harvardu Stephen Walt na łamach „Foreign Policy”. Podczas zimnej wojny wszystko było o wiele prostsze. Waszyngton miał jasne cele na Bliskim Wschodzie: powstrzymywanie Związku Radzieckiego i zapewnienie nieprzerwanych dostaw ropy naftowej na rynek światowy. W wyniku USA mogły dokładnie określić priorytety w regionie i prowadzić konsekwentną politykę. Ponadto można się było oprzeć nie tyle na sile militarnej, co na lokalnych sojusznikach. Zdaniem autora, obecnie nie ma silnego przeciwnika w regionie, czyli nie ma też elementu organizującego amerykańską politykę bliskowschodnią. Biały Dom ma do czynienia z całą gamą sił, które mają zupełnie różne cele. Drugi problem polega na tym, że stosunki Waszyngtonu i jego bliskowschodnich sojuszników znacznie się pogorszyły. Polityka tureckich władz od czasu do czasu całkowicie nie zgadza się z amerykańską linią, a stosunki z Arabią Saudyjską skomplikowały się z powodu umowy jądrowej z Iranem i różnego podejścia do syryjskiego konfliktu. Coraz tańsza ropa naftowa stawia pod znakiem zapytania sens amerykańskiej interwencji na Bliskim Wschodzie. Teraz Stany Zjednoczone już nie importują z regionu dużych ilości ropy naftowej, a ryzyko przerwania dostaw jest niewielkie. Ponadto „lista osiągnięć” USA na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich 20 lat podaje w wątpliwość możliwości Waszyngtonu do stawiania sobie realnych celów i ich realizacji. Stephen Walt pisze, że ostatni prezydenci USA odgrywają rolę królów Midasów z tą różnicą, że ci, których dotkną nie zamieniają się w złoto, a w „niszczycielski pożar”. Wreszcie, obecnych problemów na Bliskim Wschodzie nie da się rozwiązać środkami militarnymi, do czego są przyzwyczajone Stany Zjednoczone. Region potrzebuje stworzenia skutecznych instytucji politycznych, a amerykańscy wojskowi nie zbyt dobrze radzą sobie z tym zadaniem. Świadczy o tym, np. Afganistan. Nasze najpotężniejsze instrumenty oddziaływania przynoszą mało korzyści, a nasze strategiczne interesy w regionie są ograniczane. I żaden z naszych obecnych sojuszników nie zasługuje na bezapelacyjne wsparcie – stwierdza Walt. Waszyngton powinien przestać rozwiązywać problemy, bo brakuje mu do tego i mądrości, i woli. Jednak w trakcie wyścigu wyborczego w USA kwestia Bliskiego Wschodu nie jest poważnie omawiana. Słychać jedynie oświadczenia na temat amerykańskiego „przywództwa”. Być może kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych też „nie będzie miał pojęcia, co robić z tą częścią świata”.

    Ps...Skąd ten wyimaginowany problem, przecież Bliski Wschód nie leży w granicach USA. Liczę, że w tym roku, a najdalej w przyszłym zostanie rozwiązany największy wrzód na dupie świata, czyli upadek żydowsko-mafino-korupcyjnej faszystowskiej struktury zza Oceanu. I to jest dużo ważniejsze dla świata.
  • @1abezmetki 11:29:02
    BBC: jedne z najpotężniejszych niszczycieli na świecie ciągle się psują!..Nowa generacja brytyjskich niszczycieli ciągle się psuje i wymaga modernizacji, co zwiększy i tak już ogromne koszty ich budowy. Jak poinformowało BBC, awarie niszczycieli marynarki wojennej Wielkiej Brytanii, z których każdy kosztował miliard funtów, wywołuje zamontowany w nich silnik elektryczny. Jeśli po zwodowaniu pierwszego okrętu ministerstwo obrony nazwało te problemy „trudnościami w początkowym okresie”, to „teraz trzeba przyznać, że istnieje poważny problem. I może on spowodować jeszcze więcej kłopotów dla tych okrętów i ich załóg w trakcie działań zbrojnych”. W 2014 roku z powodu awarii niszczyciel „Fearless” musiał przerwać udział w ćwiczeniach. By nie pozostać bez tych jednostek, Londyn zamierza po kolei je remontować.
    Od 2019 roku te okręty będą modernizowane, m.in. zostanie wymieniony co najmniej jeden silnik. W tym celu w kadłubie zostanie wycięta ogromna dziura – wyjaśnia BBC. Ministerstwo obrony nie podało do publicznej wiadomości sumy, którą trzeba będzie zapłacić za remont. Jednak jeden z urzędników w brytyjskiej marynarce wojennej poinformował, że są to dziesiątki milionów funtów. Pierwszy niszczyciel rakietowy typu 45 wszedł na służbę w Royal Navy w 2009 roku. Z powodu usterek koszty budowy jednostek znacznie wzrosły. Londyn musiał zrezygnować z 12 zaplanowanych okrętów i zredukować ich liczbę do 6. Stocznia BAE Systems sytuuje te niszczyciele wśród najpotężniejszych jednostek na świecie.
    Ps...Tęsknota za kolonialnym mocarstwem sprzed II wojny światowej ? Dziś taka duża flota wojenna nie wynika z potrzeb obronnych lecz ambicjonalnych Wielkiej Brytanii, a to dużo kosztuje...Angielski mit o potędze dawno już minął, skończyły się czasy rabunku podbitych narodów, więc po co im ta flota.
  • @1abezmetki 11:29:02
    Business Insider: Turcja już nic nie może zrobić przeciwko rosyjskim samolotom! Zestrzeliwując w listopadzie rosyjski Su-24, Turcja straciła możliwość „mszczenia się” na Rosji za rzekome naruszanie przestrzeni powietrznej. Na bazie Hmeimim rozmieszczono systemy S-400, a rosyjskie bombowce w Syrii wyposażono w rakiety „powietrzne-powietrze”. Tureckie władze w sobotę oświadczyły, że rosyjski samolot w piątek naruszył przestrzeń powietrzną Turcji. W związku z incydentem do MSZ Turcji został wezwany ambasador Rosji w Ankarze. Ministerstwo Obrony Rosji nazwało to oświadczenie gołosłownym i podkreśliło, że ani rosyjskie systemy przeciwrakietowe w Syrii, ani syryjskie radary nie zarejestrowały naruszenia granicy. Jakby tam nie było — jak pisze „Business Insider” — rozkład sił jest taki, że Ankara nie może „mścić się” na Rosji. W listopadzie turecki myśliwiec F-16 zestrzelił rosyjski samolot Su-24. Turcja oświadczyła, że została naruszona jej przestrzeń powietrzna. W wyniku i tak zagmatwana sytuacja w regionie stała się jeszcze bardziej skomplikowana i bardziej nieprzewidywalna. Następnie Rosja nasiliła naloty w obszarze, gdzie zestrzelono samolot i który Ankara uważa za strategicznie ważny dla siebie. Tymczasem – jak podkreśla „Business Insider” - Turcja w zasadzie nie ma możliwości „mszczenia się” za rosyjskie bombardowania. Jest to związane z tym, że Rosja rozmieściła na bazie Hmeimim systemy rakietowe typu „ziemia-powietrze” oraz wyposażyła swoje bombowce w Syrii w rakiety „powietrze-powietrze”. – W wyniku Turcja straciła możliwość jako niezależny gracz do zmiany sytuacji strategicznej w Syrii zarówno na ziemi, jak i w powietrzu – powiedział turecki ekspert ds. wojskowości Metin Gurcan.

    Ps..Erdogan może się wściekać i bezradnie patrzeć na ruskie samoloty latające nad Turcją przez co - i to najważniejsze - traci twarz wśród popieranych przez siebie syryjskich islamistów. Być może zresztą chodzi Rosjanom o sprowokowanie furiata i zademonstrowanie możliwości S-400 i właśnie Su-34 z rakietami powietrze-powietrze które mają być sprzedawane do Chin i -symetrycznie - Indii. Ta wojna to dla Rosji świetna możliwość do zaprezentowania rosyjskich technologii w akcji zamiast tracić materiał na poligonach zamkniętych dla prasy. No cóż, to poczekaj aż zestrzelony zostanie jakiś turecki samolot. Jak na razie Turcja ostrzega. Poprzednim razem też grzecznie ostrzegała i skończyło sie jak się skończyło - niedźwiedź dostał plaskacza. S-400, S-300 uziemiają wrogie lotnictwo bez jednego wystrzału. Jest na świecie drugi taki zestaw? Nigdy nie użyte bojowo (narazie) a powodują, że wrogowi piana leci z Pyska. Tak było jak trafiały do Iranu, Syrii, Kaliningradu. Zapluci Jankesi żalili się, że NATO ma "utrudniony dostęp do rosyjskiej przestrzeni powietrznej" ha ha, no o to właśnie chodzi natowskie głupki. Od tego jest OPL do chuja wafla...A wielkimi krokami zbliża się wprowadzenie S-500 "Prometeusz" do służby, może w tym a może w następnym roku. To jest tarcza antybalistyczna i przeciwlotnicza w jednym.
  • @1abezmetki 11:29:02
    The Independent:...Erdogan jest nieprzewidywalny i może zaatakować Syrię. Wojna w Syrii weszła w decydującą fazę: armia rządowa pokonuje opozycję, którą wspierają Arabia Saudyjska i Turcja. Ankara, niezadowolona z porażki swoich planów, może zdecydować się na interwencję wojskową – pisze „The Independent”. Turcja może posunąć się zbyt daleko w dochodzeniu swoich praw odnośnie wpływania na sytuację w Syrii, zwłaszcza teraz, gdy syryjski konflikt wszedł w decydującą fazę. Rozwój wydarzeń w najbliższych miesiącach może określić, kto zwycięży, a kto przegra w regionie. Wojska rządowe syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada przeprowadzają ofensywę na kilku frontach naraz. Wspierają je rosyjskie siły powietrzne. Pięcioletnia kampania tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana na rzecz obalenia al-Asada przy pomocy uzbrojonej opozycji zbliża się do nieuchronnej klęski – sugeruje „The Independent”. W ostatnich latach syryjscy Kurdowie przeprowadzają skuteczne operacje przeciwko Państwu Islamskiemu. W tym czasie udało się im przejąć kontrolę nad połową terytorium na granicy Turcji z Syrią i zablokować szlaki zaopatrzenia islamistów. Kurdowie przemieszczają się we wszystkich kierunkach, zamykając północną część Syrii przed Turcją na odcinku między Tygrysem a Eufratem. Jednak Ankara już przeprowadziła „czerwoną linię” i oświadczyła, że nie pozwoli kurdyjskim oddziałom przejść na zachodni brzeg Eufrat. Jeden z byłych liderów syryjskich Kurdów Omar Sheikhmous, który od kilku lat mieszka w Europie, zaapelował do Kurdów, by nie przeceniali własnych sił i pamiętali, że Erdogan jest nieprzewidywalny. Turcja mogłaby zaakceptować porażkę swojej kampanii jako fakt dokonany i przyznać, że stanowi dla niej problem wysłanie wojsk na północ Syrii w związku z protestami ze strony Rosji i Stanów Zjednoczonych. Jak pisze brytyjski dziennik, jeśli Ankara uzna to za upokorzenie, to może zdecydować się na operację wojskową. Francuski ekspert ds. stosunków międzynarodowych Gerard Challiand uważa, że gdyby Turcją rządził kto inny, to prawdopodobieństwo interwencji wojskowej na północy Syrii byłoby bardzo małe, ale Turcja z Erdoganem u władzy znacznie zwiększa to ryzyko. Erdogan zyskał sobie reputację lidera, który „podnosi stawki”. Bezpośrednia interwencja zbrojna w Syrii będzie ryzykowna, ale, zdaniem Gerarda Challianda, Erdogan jest zdolny do tego i nawet Rosja go nie powstrzyma. Niektórzy liderzy Kurdów sugerują, że gdyby prezydent Turcji chciał zaatakować Syrię, to zrobiłby to, zanim zestrzelono rosyjski bombowiec Su-24. Na razie syryjski konflikt wygrywa armia al-Asada przy wsparciu sojuszników (Rosji, Iranu i Libanu), a trójka państw sunnickich (Arabia Saudyjska, Katar i Turcja) przegrywa. Turcja jest ostatnią regionalną siłą, kora może zmienić bieg wydarzeń, przeprowadzając bezpośrednią interwencję wojskową. Jednak – jak pisze brytyjska gazeta — tak naprawdę syryjski kryzys mogą rozwiązać tylko Stany Zjednoczone i Rosja. Ps...Może nawet bedzie to oznaczało zawieszenie w prawach członka NATO. To przyspieszyłoby koniec p. Erdogana, który przysparza Zachodowi wiele problemów, ponieważ jeszcze bardziej destabilizuje "rozchwiany" Bliski Wschód. Zapewne CIA rozgląda się już za jego następcą. Nie będzie żadnej interwencji Turcji w Syrii, no chyba że Erdogan zaatakuje Kurdów pod pozorem walki z terroryzmem. Podstawowy powód to S400 Tryumf, rakiety,które uniemożliwiają loty tureckiego lotnictwa. Putin, co trzeba przyznać, rozegra to koronkowo, przy stracie jednego samolotu i jednego pilota zapewnił sobie kontrolę powietrzną nad Syrią, i nie tylko nad Syrią. Bez wsparcia lotniczego wojska tureckie dostaną takie baty, jakich nie dostały od I wojny światowej. Turasy to sobie mogą marzyć o Wielkiej Turcji oglądając Wspaniałe Stulecie, w realu nie ma szans na zrealizowanie tej chorej idei.
  • @1abezmetki 11:29:02
    Oto dzisiejsze USA po rządach Obamy. Polecam obejrzeć i zweryfikować osąd i obraz Ameryki, tej na dzisiaj https://www.youtube.com/watch?v=ool0dVCK4YY , jest po tym filmie masa innych. Więc nie dziwię się, że im już pieniędzy na armię, flotę, lotnictwo brak, przy długu wynoszącym 550% PKB! Pozostaje pytanie u kogo ten dług? Jak myślicie?
  • @1abezmetki 11:29:02
    Rozumiem, że prawo do naruszania przestrzeni powietrznej innych państw a nawet bombardowania celów na ich terytorium mają USA , NATO i Turcja. Samoloty tych państw bez żadnych ograniczeń prowadzą operacje wojskowe nad terytorium Syrii. Co na ten temat ma do powiedzenia pan Stoltenberg? Jaka byłaby jego reakcja gdyby Syryjczycy zestrzelili amerykańskiego lub tureckiego intruza? Proponuję tej marionetce NATO, zwrócenie baczniejszej uwagi na notoryczne naruszanie przestrzeni lądowej NATO, przez podobno zwalczane przez nie konwoje cystern z ropą od kolegów z ISIS. Bandyci z PI bez żadnych przeszkód przekraczają granicę członka NATO, czyli Turcję. Na szefa Panstwa Islamskeigo Natanjuha kazala wstawic Zyda Simona Elliota a Wolnym Mediom nazywac go, tego Zyda, Abu Al Bghdadim. Dlaczego USA i ferajna prowadzą awanturę na Bliskim Wschodzie? Dlatego, że chcą ograniczyć produkcję ropy naftowej niszcząc pola naftowe najpierw w Iraku, później w Libii a teraz w Syrii. Równolegle niszczą pola w Sudanie i Jemenie.. Od dawna koncerny naftowe wiedzą, że na świecie jest bardzo duża nadprodukcja ropy naftowej. Rośnie wydobycie, a jednocześnie spada popyt. Na dodatek to samo NATO, choć jest podobno sojuszem obronnym, pozwala na niekontrolowany, bardzo niebezpieczny i co najważniejsze nielegalny napływ hołoty muzułmańskiej, która to sprowadziła nieszczęścia na Francję, Niemcy, Danię, Holandię i inne państwa europejskie. Panie Stoltenberg, zwróć pan lepiej uwagę niejakiemu terroryści Erdoganowi na to, że jako muzułmanin, ale jednak członek NATO, że staje się bezczelny i niebezpieczny. Na dodatek żąda masy pieniędzy od UE, nie będąc członkiem UE. Przywołajcie do pionu Turcję zamiast japy drzeć na Rosję, która jako jedyna jawi się obrońcą zasad europejskich. Umiarkowani obcinacze glów dostają łomot od armii syryjskiej która jest ostrzeliwana przez turecką artylerię ze swojej strony granicy. W ostatnim miesiącu terroryści wspierani przez Turcję stracili ważne punkty obrony Salmę i Rabię, w tym regionie została już tylko Kinsabba a armia syryjska zaczęła ofensywe 2 dni temu i zajmuje kolejne tereny. Niebawem i ta twierdza padnie wic Turki kwiczą coraz głośniej i cieniej.
    Dzisiejsze zdjęcie z granicy z Turcją gdzie sami "opozycjoniści" podpisali to zdjęcie jako Images of Syrian refugees attempting to cross #Latakia border into #Turkey
    http://syria.liveuamap.com

    Niebawem zameldują sie w Europie, ciekawe czy Niemcy wpuszczą ich z tym karabinem na samochodzie czy każą zdemontować. Images of Syrian refugees attempting to cross #Latakia border into #Turkey - Map of Syrian Civil war/ Global conflict in Syria - liveuamap.com
    Civil war and Russian intervention in Syria
    http://syria.liveuamap.com/en/2016/30-january-images-of-syrian-refugees-attempting-to-cross NATO niech sobie pilnuje granicy turecko-greckiej gdzie codziennie przekraczają tysiące islamistów. A te osiołki podniecają się jednym samolotem, który przeleciał przez parę sekund nad Turcją. A ślepaki nie widzą tysięcy muslimów walących z Turcji przez Grecję do Angeli w Berlinie. NATO i USSA zdają sobie sprawę ,że w przypadku konfliktu z Rosją ,Polacy mogą skierować lufy w ich kierunku bo żołnierze LWP są na siłach jeszcze,a wielu w dowództwie i mogą z "sojuszników " i banderowców zrobić papkę wspólnie z Rosją .Nawet bym chciał żeby dawny sojusz odżył to oczyścilibyśmy kraj z ukraińców-banderowców i reszty hołoty. Jeżeli Europa funkcjonowałaby prawidłowo, to każdy nielegalnie naruszający jej granice najeźdźca powinien zostać aresztowany lub zastrzelony. W ciągu paru dni wiadomość ta rozeszłaby się wśród przestępców nielegalnie przekraczających granicę - zwanych błędnie uchodźcami lub imigrantami (żadne z tych określeń nie jest właściwe, to są w większości pospolici przestępcy). Nawet gdyby straż graniczna w tym czasie odstrzeliła kilkuset przestępców, to w perspektywie czasu napór przestępców na granice UE ustałby i uratowałoby to życie co najmniej kilku lub kilkunastu tysięcy kolejnych przestępców, ponieważ nie ryzykowaliby oni swojego życia wiedząc co ich czeka przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy. a Europa byłaby uratowana. Tymczasem UE wysyła prywatną firmę FRONTEX opłacaną z podatków Europejczyków, aby wyławiali i dostarczali do UE całe zastępy wspomnianych uprzednio przestępców. Konstytucja:
    MAMY NIEZBYWALNE PRAWO DO OBRONY NASZYCH GRANIC: Art. 26. 1. Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic. Bułgarzy już na to wpadli i szczują ich psami a potem pałują. Mówią że to skutkuje. Jeszcze to im trzeba przekazać ;) http://cartoons.internet-share.com/wp- content/uploads/sites/16/2015/01/tumblr_nhuhtoZ97o1u7jsm4o1_500.jpg Był w historii tylko jeden człowiek, Który pogonił hordę islamską tam, gdzie pieprz rośnie. Był to nasz król Jan III Sobieski. Dzisiejsi politycy to mięczaki i zdrajcy naszej kultury.
  • @1abezmetki 11:29:02
    Były agent CIA: amerykański wywiad nie dorasta do pięt rosyjskiemu!..Agenci amerykańskiego wywiadu z trudem radzą sobie na misjach zagranicznych, bo nie znają lokalnego języka i kultury. Często kończy się to niepowodzeniem misji, a nawet czyjąś śmiercią. Słaba znajomość języka i rotacja pracowników prowadzi do nieefektywnej pracy CIA i regularnych klęsk, uważa były pracownik Centralnej Agencji Wywiadowczej, dyrektor wykonawczy organizacji non-profit The Council for the National Interest Philip Giraldi. Oczywiście nikt nie wdzierał się na terytorium Stanów Zjednoczonych od czasów Pancho Villi w 1916 roku, ale wszystkie wojny po 1945 roku były niepotrzebne, niejednoznaczne lub przegrane, bo wywiad wielokrotnie był zaskakiwany przez konkurentów i wrogów – pisze Giraldi na łamach „American Conservative”.Autor jako przykład podaje atak na konsulat w Benghazi, podczas którego zginął amerykański ambasador w Libii i inni pracownicy placówki dyplomatycznej. Szef oddziału CIA w tym mieście tłumaczył się, że pomoc wysłano zbyt późno, bo trochę czasu zajęło wyjaśnienie, co się dzieje, i otrzymanie wsparcie lokalnych sił. Według „The Washington Post”, wcześniej był on na placówce w Ameryce Łacińskiej, a do Afganistanu i Iraku został wysłany na krótko i, zdaniem Philipa Giraldi, ledwo znał arabski i paszto. To normalna praktyka w CIA, której pracownicy uważają służbę w punktach zapalnych za szczebel w karierze. Krótkie wyjazdy mają na celu wysłanie pracownika bez eskorty, w wyniku czego agenci bez doświadczenia zamieniają agentów z ograniczonym doświadczeniem. Jakby kasowali bilet, a to jest formuła klęski pisze były agent CIA. Aby opanować arabski, potrzebne są dwa lata. Nikt w środku kariery nie chce tracić tyle czasu i wysiłku. Tym bardziej, że znajomość języków obcych nie pomaga w karierze. To samo dzieje się i z łatwiejszymi europejskimi językami.Zastępca dyrektora ds. operacji, który był zaniepokojony tym, że agenci CIA nie znają języków, zakazał wysyłania na misję tych, którzy nie zdali testu językowego. Po kilku miesiącach poddał się, bo zrozumiał, że problemu nie da się rozwiązać wyjaśnia Giraldi. W wyniku dyplomaci i wywiadowcy poza granicami kraju zamieniają się w „ślepców prowadzących ślepców”. Radziecka szkoła – przeciwnie — zwracała ogromną uwagę na przygotowanie agentów. Podczas zimnej wojny radzieccy agenci latami uczyli się języków i kultury innych krajów, zanim gdzieś pojechali. Nawet kupowali lokalną odzież i buty, by nie wyróżniać się zewnętrznie. Znajdując się w danym kraju latami, stawali się ekspertami i znali wszystkie niuanse pracy w tym środowisku pisze autor. Kto lepiej poradzi sobie z pracą w innym kraju, Amerykanie czy Rosjanie? pyta były pracownik Centralnej Agencji Wywiadowczej Philip Giraldi.

    Ps.. Nie mniej to prawda. Takiej agentury jak Rosjanie nie ma nikt. Może tylko Mossad, ale raczej chyba nie. To jest cała prawda, nigdy nie wygrają bo mają inną mentalność, oni poza Ameryką nie rozumieją nic, Rosjanom wystarczy kartofel i kapusta do życia i zaklimatyzują się wszędzie. Dlatego, że Yankesi są "zadufani"w sobie i myślą, że oni są najważniejsi! I "wyjątkowi" ale w zabijaniu ludzi ta ich wyjatkowość!

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031